• Wpisów: 815
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 18:07
  • Licznik odwiedzin: 95 098 / 1932 dni
 
totallysensual
 
WonderfulLife: Witajcie kochani !
Nie było mnie całe 30 dni !
Od razu na początku przepraszam wszystkich którzy się martwili.

U mnie wszystko w porządku , jak się domyślacie jest już ze mną moja córeczka.
Urodziłam 08.08.2014 o godzinie 7: 05 siłami natury .
Nie było tak łatwo i kolorowo jak myślałam że będzie ... może opowiem wszystko od początku.

4.08 - tak jak kazał mi mój gin zgłosiłam sie do szpitala na wywołanie porodu , zbadali mnie,szyjka 23mm.Zrobili test oksydacyjny,zero reakcji.Postanowili poczekać do następnego dnia bo mieli nadzieję ze sama zacznę rodzić. Oczywiście nie zaczęłam.

5.08 - Kolejny dzień czekaliśmy aż samo się zacznie,dalej nic , ani jednego,małego skurczu

6.08 - znów mnie zbadali , szyjka 18 mm,brak rozwarcia i skurczy. Kolejny test oksydacyjny i około 11 założyli mi cewnik foleya , miałam jako takie skurcze do godziny 15, później do rana następnego dnia nic się nie działo.

7.08 - rano sam wypadł mi cewnik , rozwarcie 5 cm ,zero skurczy .
Podłączyli mnie pod kroplówkę z oksytocyną,na początku małej lekko spadł puls , później się unormował.Chodziłam z krpolówką ok 4 godziny,miałam lekkie skurcze co 2-3 min , nic się nie nasilało.Jak zleciała cała kroplówka ,odesłali mnie na oddział i kazali dalej czekać.

Jak już można się domyślić byłam zmęczona tymi próbami wywoływania,tym szpitalem i sfrustrowana że nawet po kroplówce , gdzie byłam już pewna w 100% że zacznę rodzić nic się nie działo.

08.08 - w nocy około 2 z czwartku na piątek jak położna przyszła sprawdzić puls małej okazało się ze coś jest nie tak, zabrali mnie na ktg , puls był na najniższej dopuszczalnej krawędzi. Szybko na porodówkę ,znów pod ktg i kroplówkę nawadniającą a poźniej oksytocyna.Puls córeczki rósł i spadał co chwilę , podpisałam juz papiery ze zgodą na cesarkę którą musieliby mi zrobić gdyby nic się nie zmieniło w najbliższym czasie bo jak powiedział lekarz "musimy jak najszybciej zakończyć tą ciążę". Puls się unormował jednak u mnie skurcze mimo rozwarcia 5 cm były słabe i nie nasilały się.O 5.30 przebili mi pęcherz noo i zaczęło się... skurcze z ledwo wyczuwalnych nagle zrobiły się mega silne , krew z wodą leciała ze mnie cały czas , położne co chwilę musiały zmieniać podkłady na których stałam.Nie będę ukrywać , ból był nie do opisania.Zmęczona tymi wszystkimi próbami wywoływania porodu i nieprzespanymi nocami byłam juz strasznie zmęczona a najgorsze było dopiero przede mną. Z wyczerpania słabłam i przerwacałam się do tyłu , całe szczęście było za mną lóżko do porodu wiec miałam o co się oprzeć bo położne jakoś nie szczególnie zwracały na mnie uwagę i na to że ledwo trzymam się na nogach. Może nie byłoby tak źle gdybym mogła chodzić czy coś , a ja podłączona z jednej strony do kroplówki z drugiej pod ktg dreptałam z nogi na nogę i przy skurczu mogłam tylko kucnąć :/ W końcu poczułam że muszę przeć , położyli mnie na łóżko no i w ciągu 10 minut na świecie pojawiła się moja najcudowniejsza na świecie córeczka. 51 cm ,Waga 3,300 , 9 pkt. Dzięki Bogu z malutką wszystko było w porządku.

Teraz jedno co wiem na 100% - nigdy więcej naturalnego porodu , tylko cesarka!
Nie chciała bym drugi raz przeżywać tego strachu o dziecko i tego bólu.

Przy porodzie miał być ze mną mąż ale wszystko tak szybko się potoczyło ze zapomniałam wziąć ze sobą telefon żeby zadzwonić do męża.
Teraz cieszę się ze go przy tym nie było bo to nie był lekki poród.
Mąż na pewno nie zniósł by widoku mnie podłączonej z jednej strony pod kroplówkę z drugiej owiniętą pasami od ktg , ledwo trzymającej się na nogach , całej od pasa w dół we krwi i cieknących wodach , wrzeszczącej na całe gardło...

Nikomu nie życzę takiego porodu...Myślałam że będzie inaczej , że będe miała taki poród jakie oglądałam w tv, jedna tak nie było.Całe szczęście wszystko skończyło się dobrze . Moja córeczka ma już ponad 3 tygodnie i jest najwspanialsza,najśliczniejsza,najukochańsza, naj ,naj ,naj na świcie :)

Zdjęcie dodam kiedy indziej :)Teraz już uciekam do mojego skarba :)

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego